27 kwietnia 2015

Szanowni Państwo,

Dotyczy: Prawa do wizerunku oraz pamięci bliskich po Annie Przybylskiej

Wzywamy do respektowania woli zmarłej w dniu 5 października 2014 r. Anny Przybylskiej, wyrażonej w Jej oświadczeniach skierowanych do mediów z:
- 12 sierpnia 2013 r. wysłanym do Redakcji oraz
- 13 maja 2014 r. opublikowanym na łamach portalu aniaprzybylska.com.

Wzywamy do zaniechania naruszeń polegających na bezprawnym rozpowszechnianiu wizerunku Anny Przybylskiej oraz godzeniu w pamięć osób bliskich po Niej.

Od śmierci Anny Przybylskiej w dniu 5 października 2014 r. nieustannie odnotowujemy przypadki bezprawnego wykorzystywania i żerowania przez niektóre media na Jej utrwalonym wizerunku, w tym na wizerunku pochodzącym z Jej sfery prywatnej, na którego rozpowszechnianie nigdy nie wyraziła zgody. Odbywa się to pod byle pretekstem. Niektóre media „prześcigają się” wręcz w przekazywaniu jak najbardziej chwytliwej oraz pozbawionej informacyjnego celu treści. Chodzi wyłącznie o to, aby móc wykorzystać imię i nazwisko oraz wizerunek Anny i Jej bliskich w celach marketingowych, promocyjnych i reklamowych. Odbywa się to bez wiedzy i zgody Jej spadkobierców, którzy są obecnie uprawnieni do ochrony praw po Annie Przybylskiej. Informujemy, że ochrona tych praw może być dochodzona przez nas przez co najmniej 20 lat po Jej śmierci.

Anna Przybylska przywiązywała dużą wagę do ochrony swej prywatności i prywatności swoich bliskich. Ponieważ była ona permanentnie naruszana przez niektóre media, podjęła Ona stosowne kroki prawne mające na celu ochronę Jej dóbr osobistych wnosząc powództwa cywilne przeciwko wydawcom:
(i) dziennika „Fakt” oraz serwisu internetowego „Fakt.pl” (tj. Ringier Axel Springer sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie) oraz
(ii) dziennika „Super Express” oraz serwisu internetowego se.pl (tj. Murator S.A, obecnie „ZPR Media S.A.”) oraz redaktorowi naczelnemu Super Expressu, Sławomirowi Jastrzębowskiemu.

Powyższe postępowania zostały zawieszone po śmierci Anny Przybylskiej. Wcześniej wydano jednak postanowienia o zabezpieczeniu roszczeń dotyczące m.in. Jej prawa do wizerunku, które nie były jednak respektowane. Pragniemy poinformować, że 24 kwietnia 2015 r. złożono wnioski o podjęcie wyżej wymienionych postępowań z uwagi na wolę spadkobierców ich kontynuacji wobec ponawianych naruszeń.

W przypadku powzięcia przez zarządzane przez Państwa media decyzji o publikowaniu wizerunku Anny Przybylskiej lub Jej Najbliższych prosimy o kontakt z radcami prawnymi reprezentującymi spadkobierców Anny Przybylskiej, tj.: mecenasem Januszem Piotrem Kolczyńskim oraz mecenasem Maciejem Tomaszewskim. Podajemy adres do korespondencji: C.R.O.P.A. Kancelaria Radcowska J.P. Kolczyński, ul. Bonifraterska 17, 00-203 Warszawa, e-mail: info@cropa.org.

Jakiekolwiek próby bezprawnego rozpowszechniania wizerunku Anny Przybylskiej i Jej bliskich spotkają się ze zdecydowaną i kategoryczna reakcją.

Spadkobiercy Anny Przybylskiej

19 lutego 2015

Dziękujemy wszystkim, którzy każdego dnia swoją pracą, zaangażowaniem, modlitwą czy finansowym wsparciem pomagają naszemu hospicjum. To dzięki Wam istniejemy! Jesteśmy wdzięczni za pomoc i prosimy o przekazanie 1 % podatku Hospicjum im. św. Wawrzyńca: Pekao S.A. II o/ Gdynia 75 1240 3510 1111 0000 4318 2794.

Bursztynowa Przystań dom hospicyjny dla dzieci to wyjątkowe miejsce dla wyjątkowych osób, dla cierpiących dzieci, które w swojej podróży znajdują tu przyjazny bezpieczny port. Bursztynowa Przystań tak jak Gdynia powstała z naszych marzeń. Budowaliśmy ją z myślą, by ulżyć w cierpieniu chorym dzieciom, rozjaśnić ich codzienność miłością, zapewnić poczucie bezpieczeństwa. To wspólne dzieło tysięcy anonimowych ofiarnych darczyńców z Gdyni, z kraju i zagranicy.

Stowarzyszenie Hospicjum im. św. Wawrzyńca w Gdyni

30 października 2014

W imieniu własnym oraz całej rodziny mojej nieodżałowanej córki, Anny Przybylskiej, a także w imieniu księdza Grzegorza Milocha, pragnę wyjątkowo serdecznie podziękować wszystkim tym, którzy, zgodnie z życzeniem rodziny zmarłej, zamiast uświetnić ostatnią drogę Ani dywanem kwiatów, okazali gest i przekazali choć symboliczną złotówkę na rzecz gdyńskiego stacjonarnego domu hospicyjnego dla dzieci "Bursztynowa Przystań". Kwota uzyskana z tego tytułu na działalność hospicjum dziecięcego już dawno znacząco przewyższyła wszelkie prognozy czy przypuszczenia. Cieszy to tym bardziej, że od dnia pogrzebu minęły już 3 tygodnie, a pieniądze wciąż napływają. Darczyńcy indywidualni, jak i ci ze sfery biznesu podarowali do tej pory olbrzymią łączną kwotę 194 300 zł. To dowodzi, że idea bezinteresownej pomocy bliźnim, a szczególnie cierpiącym dzieciom, jest bliska sercu ogromnej rzeszy Polaków.

Całkowicie otwarcie i szczerze muszę przyznać, że widząc, jak dużo wysiłku trzeba włożyć w pozyskiwanie środków na bieżącą działalność hospicjum i jak często ta działalność bywa wystawiana na ciężką próbę pod względem materialnym, osobiście miałam bardzo ograniczoną wiarę w powodzenie tej zbiórki charytatywnej. Okazało się jednak, że śmierć mojego ukochanego dziecka - bez względu na rozmiar tragedii jaką była ona dla mnie - stała się impulsem koniecznym do uwolnienia ogromnych pokładów szczodrobliwości i dobroci drzemiących w ludzkich sercach. Jestem dumna, że siłą sprawczą tego sukcesu jest duch mojej córki.

W tym okresie, kiedy cała Polska, wizytując groby z kwiatami i zniczami, oddaje cześć pamięci tych bliskich, którzy na zawsze pożegnali się z życiem doczesnym, proszę pamiętajcie także o żywych, którym pozostało wśród nas już niewiele czasu...

Krystyna Przybylska

09 października 2014

W ostatnich miesiącach przyszło mi zmierzyć się z wrogiem, który dzień po dniu bezlitośnie odbierał mi córkę. Do samego końca niezłomnie żyłam nadzieją na jej powrót do zdrowia i ocalenie mojej Anki. Dziś nie ma już wśród nas tej żywiołowej trzpiotki tryskającej energią i zarażającej uśmiechem wszystkich wokół. Dziś mym sercem targają uczucia dla większości z Was niewyobrażalne i niezrozumiałe. Nie istnieją ludzkie słowa, które są w stanie wiernie oddać to, co przeżywa matka, której przychodzi pogrzebać własne dziecko. Na ten ból i na to cierpienia nawet czas nie jest lekarstwem.

Tocząc trudny i nierówny bój z chorobą, Ania nie była osamotniona. Liczne grono osób w ferworze ich własnego życia poświęciło jego kawałek mojej córeczce, okazując jej wiele ciepła, serca i życzliwości. Dług wdzięczności, jaki mam wobec tych osób, jest niemożliwy do spłacenia, lecz nie mogłabym sobie darować, gdybym w tym dniu nie wspomniała o ich zasługach.

Na początek chciałabym złożyć podziękowania za pamięć przedstawicielom władz lokalnych oraz władz centralnych, a także tym, którzy w tym bolesnym czasie dodawali otuchy poprzez ogrom telefonów, smsów, czy emaili. Dziękuję lekarzom, pielęgniarkom Beacie i Elżbiecie, i wszystkim tym, którzy swą fachową wiedzą i działaniem uczynili ostatnie dni i miesiące Ani łatwiejszymi do przetrwania. Dziękuję sąsiadom i znajomym, którzy ofiarowali swą pomoc. Specjalne wyrazy szacunku, uznania i wdzięczności składam Jolancie Pieńkowskiej i Leszkowi Czarneckiemu, za to, że w krytycznych momentach wierzyli w możliwość wyleczenia Ani i tę wiarę przekuwali w realne działanie. Dziękuję księdzu kanonikowi Bernardowi Zielińskiemu, który podjął się trudnego zadania duchowego przygotowania Ani do życia wiecznego, a który dziś modli się w jej intencji w sanktuarium fatimskim. Księdzu Jędrzejowi Orłowskiemu z serca dziękuję za jego posługę kapłańską. Dziękuję przedsiębiorstwom, które tak jak Garnier, dowiodły, że współpraca w biznesie ma nie tylko wymiar finansowy, lecz także pozostawia miejsce na bezinteresowne, prawdziwe i szczere uczucia. Dziękuję tym, którzy dziś, zamiast przynosić kwiaty, choć symboliczną złotówką złożoną do puszki w ofierze na hospicjum dziecięce, wsparli szczytny cel, który za życia czynnie wspierała Ania.

Gorące słowa podziękowania kieruję do Radosława Piwowarskiego, który uchylił Ani bram kariery aktorskiej, stając się jej mentorem, przyjacielem i ojcem. Bezkreśnie wdzięczna jestem Kasi Figurze za jej nieocenioną pomoc i pocieszenie w trudnych chwilach oraz mojej siostrze Eli, za to że zawsze mogę na nią liczyć. Za zaangażowanie, wkładany trud i pomoc dziękuję Ani Białek oraz oddanej managerce, a zarazem przyjaciółce, Małgosi Rudowskiej. Memu mężowi Benedyktowi dziękuję za to, że jest mi oazą spokoju i w tym tragicznym czasie niewzruszenie przy mnie stoi, dając mi tak potrzebne oparcie. Córce Agnieszce i zięciowi Grzesiowi dziękuję, że wobec choroby Ani dowiedli swojego oddania rodzinie. Jednakże największe podziękowania kieruje do Jarka, który przez 13 ostatnich lat był z Anią w zdrowiu i w chorobie, w szczęściu i nieszczęściu, kochał ją i szanował, dzielił smutki i radości i towarzyszył jej aż do samego końca. Zdał on tym samym najtrudniejszy egzamin w życiu, dzięki czemu wiem, że był godny mojej córki.

Zdaje sobie sprawę z tego, że nie jestem w stanie wymienić wszystkich tych, którzy w obliczu próby okazali się być prawdziwymi przyjaciółmi, lecz zachowam ich w swym sercu i pamięci, licząc, że kiedyś będę mogła tą przyjaźń odwzajemnić.

Dałam Ci Aniu dar życia, lecz niespodzianie zabrał go los. Byłaś silna i waleczna, lecz tej walki nie mogliśmy wygrać. Razem z sobą zabierasz cząstkę każdego z nas, w zamian zostawiając ogromną wyrwę w naszych sercach. Otaczaj nas opieką i wyczekuj ponownego spotkania w wieczności. Spoczywaj w pokoju...

Krystyna Przybylska